Forum

Wróć do listy kategorii | Zaloguj się | Zarejestruj się | Przypomnij hasło | Wróć do listy tematów

Forum ›› Kategoria: ›› gospodarka ›› Temat: Polityka Alana Greenspana, czyli o tym jak władza po raz kolejny wykoleiła gospodarkę.

Polityka Alana Greenspana, czyli o tym jak władza po raz kolejny wykoleiła gospodarkę.
W ciągu pierwszych trzynastu lat swojej pracy jako szef Fedu Alan Greenspan  choć nieoficjalnie  stosował politykę monetarną zbliżoną do tej wynikającej z zasady Taylora. Wyjątkiem był okres 1992-93, co  w mojej ocenie  było słuszną reakcją po wystąpieniu recesji, o czym zresztą świadczy spadek inflacji w tamtym okresie. [por. R. M. Solow, J. Taylor, B. I. Friedman, Inflacja, bezrobocie a polityka monetarna CeDeWu, Warszawa 1999 s. 29-55].
W 1998 r. stopy były jeszcze nieco wyższe od tych wskazywanych przez regułę, jednak rok później były już o mniej więcej 1% niższe. Oczywiście stopy nie musiały i nigdy nie podążały idealnie według wzoru Taylora, zawsze miały jakiejś widełka w których się mieściły, poza tym istnieją różne modyfikacje tej reguły, które uwzględniają prognozy, albo reagują ex ante, dają dłuższy lub krótszy czas na dostosowanie się podmiotom gospodarczym, czyli uwzględniają stopniowe reakcje na zmianę różnicy między wskaźnikiem CPI, a celem inflacyjnym oraz na ruch PKB względem jego potencjalnego poziomu. Greenspan mogł przecież lepiej ocenić sytuację niż wynikałoby to ze wskazań formuły. Niewątpliwie pech ówczesnego prezesa Fed polegał na euforii związanej z ekspansją Internetu. Z pewnością lepiej dla niego, jak i dla wszystkich uczestników gospodarki byłoby gdyby stopa funduszy federalnych mieściła się w okolicach jednoprocentowych widełek względem wskazań reguły Taylora, ale tych leżących ponad medianą przedziału, nie pod. Dlaczego? Splot w czasie zbyt słabej - jak się dopiero później okazało - reakcji stóp procentowych na zmieniającą się sytuację gospodarczą oraz gorączki internetowej zaowocował nadmiernym wzrostem masy pieniądza i spowodował powstanie dot-com bubble. Za to jednak Greenspana winić nie można, nie mógł wiedzieć że na giełdzie rośnie spekulacyjny bąbel  przecież nie wiedział tego również rynek. Greenspan nigdy nie był zwolennikiem przedwczesnego ragowania na ruch cen poszczególnych aktywów, co zresztą jest solidnie podbudowane merytorycznie [por. B. Bernanke, M. Getler, Should central banks respond to movements in asset prices?, American Economic Review 2001 Vol. 91 No. 2, s.253]
Kiedy w 2000 r. bańka pękła mnóstwo gotówki wyparowało. Na koniec 2000 r. masa pieniądza równa była tej sprzed roku [ http://research.stlouisfed.org/fred2/fredgraph?chart_type=line&s[1][id]=CURRENCY&s[1][transformation]=pc1 ]. Index Dow Jones pikował w dół od połowy marca, pomimo to w tym czasie Greenspan do maja dwa razy podniósł jeszcze stopę funduszy federalnych tak, że do końca 2000 r. wciąż pozostawła w okolicach dolnej granicy jednoprocentowych widełek względem reguły Taylora  wyraźnie podążała za jej wskazaniem. Greenspan zareagował dopiero 03.01.2001 obniżając stopy o 0,5%. Czy zignorował pęknięcie internetowego bąbla? Sytuacja wyglądała wówczas tak, że faktycznie ceny akcji, szczególnie firm komputerowych, zaczęły spadać. Jednak szybka reakcja Fedu nie była wskazana. Krachy na rynkach aktywów mogą doprowadzić do epizodów finansowej niestabilności, jednak wcale nie musiało do tego dojść. W rzeczywistości nie wszystkie spadki cen aktywów miały takie skutki, jednak zapaść lat dziewięćdziesiątych w Japonii przypisywana jest temu, że tamtejszy Bank Centralny nie poluzował polityki wystarczająco mocno lub wystarczająco gwałtownie aby zapobiec następstwom kryzysu. [ por. F. S. Mishkin, Housing and the monetary transmission mechanism, 2007, s. 40-41]. Niewątpliwie Greenspan wiedział o tym i powinien wówczas czekać na rozwój wypadków. Kwestią, którą czytelnik musi rozstrzygnąć sam jest to czy rzeczywiście zaczekał, czy popełnił błąd. Bowiem czy zaczekać to znaczy wstrzymać się z decyzją co do zmiany poziomu oprocentowania kredytu, czy  tak jak to zrobił Greenspan  pozostać na tym samym poziomie stóp względem reguły Taylora/uwarunkowań makroekonomicznych? Na jego korzyść przemawia to, że tempo wzrostu masy pieniądza r/r obniżyło się gwałtownie poniżej tempa wzrostu PKB r/r dopiero w końcówce roku (wcześniej nie było groźby wystąpienia deflacji) [por. wykres M1- link powyżej]. Na niekorzyść przemawiają dwie podwyżki stóp już po gwałtownych spadkach z połowy marca 2000 r. W kolejnym roku tempo wzrostu gospodarczego wyniosło zaledwie, a może aż 0,75%. Niewątpliwie owe podwyżki nie pomogły amerykańskiej gospodarce, lecz to czy Greenspan miał podstawy, aby wcześniej obniżać oprocentowanie funduszy federalnych wydaje się bardzo wątpliwie. Jednak było to preludium do kumulacji zdarzeń, która w sierpniu 2007 r. zmusiła następcę Greenspana  Bena Bernanke  do reakcji na spadki cen akcji już po miesiącu.
Na koniec 2001 r. stopa funduszy Fedu wynosiła 1,75%, czyli była mniej więcej 2% niższa niż wskazania reguły Taylora. Powiedzmy również, że wcześniej ruch oprocentowania w dwuprocentowych widełkach nie kończył się katastrofą, choć przykładowo różnica pomiędzy stopą 5,5% i wskazaniem reguły 3,5% przy inflacji 1,7% to nie to samo co różnica pomiędzy stopą 1,75% i wskazaniem 3,75% przy inflacji 1,6% (stopa dyskontowa 1,25%). No ale przecież reguła ta nie jest obligatoryjna i być może Greenspan podjął w tamtym czasie decyzję lepszą niż wynikałoby to z tej prostej formuły? Z pewnością empiria uczy, że w obliczu kryzysu politykę monetarną należy poluzować, aż do momentu uzyskania zwiększenia tempa wzrostu PKB. Dlatego uważm, że decyzja ta była słuszna i najprawdopodobniej uchroniła amerykańską gospodarkę przed jeszcze głębszym spowolnieniem, a być może i przed kryzysem.
Był to jednak czas, kiedy okres świetności wielkiego Alana Greenspana dobiegał końca.
W 2001 r. PKB USA wzrósł zaledwie o 0,75%, co było znaczącym spowolnieniem, jednak w kolejnym roku wzrost nabierał tempa (1,6%). Wyraźnie było widać, że seria obniżek stóp przyniosła porządany efekt, a gospodarka rokowała dobrze.
Można powiedzieć, że 06.11.2002 R. amerykańska władza monetarna zachowała się tak jakby dorobek powojennej ekonomii nagle przestał się dla nich liczyć. W momencie, kiedy uwarunkowania makroekonomiczne wskazywały konieczność wzrostu oprocentowania kredytu (na koniec roku reguła Taylora wskazywała ok. 4,55%) Fed obniżył stopę funduszy federalnych najpierw do 1,25%, a niecałe trzy miesiące później do 1% procenta. W MOMENCIE KIEDY TEMPO WZROSTU GOSPODARCZEGO ROSŁO, A WZROST MASY PIENIĄDZA WYNOSIŁ 8% r/r ALAN GREENSPAN OBNIŻYŁ OPROCENTOWANIE KREDYTU DO 1%.
To co nastąpiło później to zbyt wielka masa pieniądza, która doprowadziła do zaniżenia standardów udzielania kredytów. Zbyt duża ilość pieniądza spowodowała, że banki zaczęły udzielać kredytów dosłownie wszystkim i na wszystko. W normalnych warunkach (czyli każdych z wyjątkiem recesji) przeciętne ryzyko realizowanych za pomocą kredytu w gospodarce przedsięwzięć jest odwrotnie proporcjonalne do stopy procentowej.
Kiedy stopy procentowe zrównują się lub spadają poniżej poziomu wzrostu cen realizowane zaczynają być przedsięwzięcia o ryzyku, które nie powinno być podejmowane. Stąd wzięły się obniżone standardy udzielania kredytów, dlatego kredytobiorcy podjęli ryzyko, którego podejmować nie powinni.
Dlaczego więc Greenspan zrobił to co zrobił? Jedni twierdzą, że wierzył w siłę amerykańskiej gospodarki, jej konkurencyjność. Inni uważają, że decyzja z 6.11.2002 r. spowodowana była presją jastrzębi z Białego Domu, którzy wymogli na prezesie Fedu obniżkę stóp, aby tanio sfinansować wojnę w Iraku.
Bez względu na to jaka była przyczyna tej decyzji, jej skutki okazały się tragiczne.


Łukasz Hołubowicz, Sobota, 11 październik 2008, godz. 23:37:37
Dlaczego jest tylu specjalistów od oceny rynku post factum ?
Proszę pokazać jak wykorzystał Pan tę wiedzę poprzez wzrost Pana dochodów z powodu przewidzenia sytuacji.
Grał Pan na krótko? Proszę pokazać choć 10 zł zysku.
Pozdrawiam

Piotr Krym, Sobota, 8 listopad 2008, godz. 00:45:17
Witam.
Miło, że ktoś to przeczytał.
Co do pytania o to dlaczego jest tylu specjalistów od oceny ex post, to chyba oczywiste jest, że dlatego, iż jest to temat gorący.
Nie wiem czy Pan pisze coś tylko wówczas, kiedy chce Pan pochwalić się tym, że coś Pan zarobił, ale istnieją ludzie którzy piszą dlatego, aby swój tok rozumowania poddać krytyce.
Niniejszy wpis motywowany był zarówno chęcią znalezienia luk w rozumowaniu, jak i tym, aby następnym razem - po krytyce i rewizji - być może wcześnie rozpoznać tak niszczycielski ruch któregoś z włodarzy banków centralnych. Krótko mówiąc motywacją była chęć nauki. Niemniej jednak jeżeli kiedyś uda mi się coś przewidzieć na rynku finansowym, to z przyjemnością poinformuję Pana, ale prywatnie, ponieważ nie wiem czy forum to dobre miejsce do takich zwierzeń.
Muszę Panu powiedzieć, że w 2002 r. nie byłem jeszcze nawet studentem, a jak już zostałem to do momentu obecnych zawirowań nie przyszło mi do głowy, żeby sprawdzać poziom stóp z 2002 względem reguły Taylora. Może to dziwne, no ale naprawdę mi nie przyszło.
Człowiek zbiera doświadczenia przez całe życie, uczy się pod wpływem bieżących wydarzeń, których naturę zgłębia dopiero kiedy się z nimi styka.
Tak właśnie ja zetknąłem się z załamaniem rynku kredytów hipotecznych - po raz pierwszy w życiu mając jakieś przygotowanie, aby wyciągnąć wnioski z informacji, które zewsząd do mnie docierają. Próbując przeistoczyć te informacje w wiedzę staram się wyciągane wnioski poddawać krytyce.
Tak też uczyniłem tym razem i - Pan wybaczy - będę czynił tak w dalszym ciągu.
Nie przyszło mi jeszcze do głowy, że w Internecie, w dyskusji na temat źródeł obecnej sytuacji gospodarczej powinno się wykazywać źródła i wielkość własnych dochodów. Jest to dla mnie nowy punkt widzenia i na pewno spróbuję wczuć się w ten sposób myślenia, być może w jakiś sposób wzbogaci mnie to duchowo.
Niemniej jednak byłbym bardzo wdzięczny, gdyby Pan wyraził swój merytoryczny punkt widzenia na rzeczoną kwestię, być może obaj wyciągniemy z tej dyskusji jakiś pożytek.
Zaznaczam również, że dla mnie pańskie dochody na zawsze pozostaną poza sferą zainteresowań.
Pozdrawiam.


Łukasz Hołubowicz, Sobota, 8 listopad 2008, godz. 17:30:44
Przepraszam, jeśli Pana uraziłem. Tym nie mniej, cała "wiedza ekonomiczna " na tym poziomie to gra psychologiczna. Jej "fundamentalność" ma się tak do do realności, jak sen motyla.
Sposób, w który rozumiem zmiany fundamentalne, to tak jak zmiana koła drewnianego wytwarzanego ręcznie - na tłoczone i spawane stalowe.
Tym nie mniej, można na tym zarobić lub stracić w rzeczywisty sposób). Oraz oczywiście, gra ta posiada dotąd niepoznane reguły - w miarę ich poznawania powstaną nowe - w oparciu o "poznane" - bez względu na to czy prawdziwe czy nie..
Oczekiwałem, że Pan zagrał hazardowo - postawił kilka zł na własne słuszne przewidywanie - wygrana choć tak niewielkiej kwoty dostarczyłaby niewspółmiernie większej od zysku satysfakcji.
Pozdrawiam

Piotr Krym, Sobota, 15 listopad 2008, godz. 00:49:07

Zaloguj się | Zarejestruj się | Przypomnij hasło

Forum ›› Kategoria: ›› gospodarka ›› Temat: Polityka Alana Greenspana, czyli o tym jak władza po raz kolejny wykoleiła gospodarkę.


Projekty

komiksy_wyniki
Konkurs na komiks
Pogromca mitów
Mur-Beton Uczciwie
Debaty FOR i Wall Street Journal

debaty_klobow
Tydzień Przedsiębiorczości
Zmień kraj. Idź na wybory
Wskaźnik FOR
debaty_klobow

Wspierają nas:

Fundacja im. Stefana Batorego
Fundacja Fundusz Współpracy
Fundusz Dla Organizacji Pozarządowych
Norway Grants
EEA Grants
WycinkiPrasowe.pl
Press Glas
więcej