Forum

Wróć do listy kategorii | Zaloguj się | Zarejestruj się | Przypomnij hasło | Wróć do listy tematów

Forum ›› Kategoria: ›› gospodarka ›› Temat: Emerytury

Emerytury
Prusak wymyślił to świadczenie - dajmy mu odpór. Kto podważy zasadę repartycji? Czy bez własnych dzieci będziemy skazani na imigrację ?

Piotr Krym, Sobota, 26 kwiecień 2008, godz. 02:14:47
Komentując wypowiedź P.Prezesa FOR p. Rzącę vs. emerytur,- ma rację, całkowicie, tylko w jego podsumowanie , jakby nic się nie działo w demografii.

Piotr Krym, Sobota, 26 kwiecień 2008, godz. 03:18:23
Uważam że emerytury w Polsce wspólłcześnie faktycznie są słabym punktem. Dlaczego rząd i w ogóle społeczeństwo zgadza się na tak duże marnowanie "pracy". Chcąc rozwijać się w tempie np. 8% nie możemy sobie pozwalać na spadek wydajności. Bo nawet jeżeli rządzący zdecydowaliny się na jakiś ruch w tym celu np. zlikwidowanie możliwości przechodzenia na wcześniejszą emeryturę w pewnych przypadkach to osoby, których to dotyczy nie byłyby z tego zadowolone, a to pogorszyłoby słupki w sondażach. chyba tu leży problem?? Tak więc ci mogą korzystają z przywilejów a cierpią na tym osoby, które muszą więcej pracować tylko po to żeby ich utrzymać. :(

Mateusz Greczkowski, Wtorek, 6 maj 2008, godz. 09:43:52
Ale gdyby ludziom uświadomić, że jedna osoba pracująca utrzymuje obecnie jedną niepracującą i zdolną do pracy, wtedy politykom opłacałoby się coś z tym robić - wtedy kosztem dla nich byłyby grupy uprzywilejowane, ale przychodem pozostali pracujący. A jeśli chodzi o wcześniejsze emerytury - nic prostrzego - wystarczy nic nie robić, ustawa o wcześniejszych emeryturach sama wygaśnie z końcem roku, miała wygasnąć już dawno, jednak ulegając naciskom rządzący przedłużali okres jej działania. Najlepsze rozwiązanie - im dłużej pracujesz tym większą emeryturę dostaniesz. W wieku 50 lat masz ochotę przejśc na emeryturę - w porządku, ale emerytura będzie malutka, wtedy osoby zdolne do pracy pracowałyby jak najdłużej, aby mieć jak największą emeryturę.

Szymon Pinderak, Piątek, 9 maj 2008, godz. 16:03:46
Mateuszu (pozwalam sobie na bycie na Ty, ponieważ znamy się osobiście)
"marnowanie pracy" - z drugiej strony mamy marnowanie rozrywki, czyt. dalej - szczęścia człowieka, czyt. dalej - życia - przy uwzględnieniu oczywiście faktu, że praca (w szerokim tego słowa znaczeniu - nie chodzi tylko o zarabianie) jest nieodłączną częścią normalnego życia (przynajmiej dla mnie)
kwestia tego, ile powinniśmy w życiu przepracować jest dla mnie względną i sporną, chcę tylko zwrócić uwagę, że warto byłoby traktować wszelkie pojęcia w kontekście szerszym aniżeli tylko ekonomicznym
"nie możemy sobie pozwalać na spadek wydajności" - wydźwięk jak dla mnie nazbyt z "tych", niedawnych czasów
ze słupkami w sondażach, to się chyba całe społeczeństwo jednym głosem odzywa, bo wg mnie to kiedy ktoś dochodzi do władzy, to musi pokazać jaja i zrobić co uważa za słuszne - a jak to się na zadowoleniu społeczeństwa odbije - to nieważne - jeśli to będzie dobre, to 4 lata jest wystarczającym czasem ażeby efekty były wystarczająco wyraźne i widoczne, a to, że zmiany powinny następować, to rzecz niewątpliwa, wynikająca chociażby (w małym przekładzie) z teorii Darwina
teraz mamy sytuację taką, że do zmian konieczna jest myśl dwóch partii, a w niektórych przypadkach - nawet trzech, co mocno utrudnia sprawę
kwestia kto i kiedy powinien móc przejść na emeryturę jest bardzo względna
dyskusja na ten temat powinna obejmować możliwie wiele argumentów i przykładów, a chodzi tu o dwie główne kategorie - fizyczność i psychiczność
niestety nazbyt dużo ale nie pozwala mi tworzyć żadnej modelowej opinii, za co przepraszam
należałoby bowiem wziąć moim zdaniem każdą grupę z osobna i każde stanowisko w tej grupie - i tak sprawę przedyskutować - a przecież ludzie zmieniają pracę (no i zonk)
można wyróżnić pewne skrajności - jak np. górnik pracujący pod ziemią, u którego problemy z płucami są chyba w większości przypadków rzeczą konieczną, a z drugiej strony - ? sprawa trudniejsza, bo w każdej pracy możemy znaleźć jakieś coś.
uświadamianie ludzi, Panie Szymonie, to rzecz święta dla rozwoju cywilizacji w ogóle, zgadzam się w 100 %
ale jak chodzi o uzależnienie wysokości emerytury tylko od czasu pracy w życiu (uwzględniając oczywiście wysokość wynagrodzenia), to biorąc pod uwagę chociażby przytoczony przeze mnie wcześniej przykład (odnośnie górnika) dla mojego pojmowania świata i solidarności ludzkiej to uniemożliwia
(bardzo bym prosił również, jeżeli oczywiście mogę, o nie używanie stwierdzeń typu: "najlepsze rozwiązanie", ale raczej takich jak: "względnie najlepsze" albo: "dla mnie najlepsze", to będzie chyba bardziej precyzyjne wyrażenie myśli i pokaże, że przyjmujemy do wiadomości własną omylność, co jest przejawem zdroworozsądkowego myślenia - niestety nie mam nic na podparcie takiego stwierdzenia, dlatego jeśli zajrzałby tu przypadkiem jakiś psycholog, to bardzo bym prosił o opinię na ten temat)
(żeby nie było wątpliwości - jeśli ktoś poczuje się nieprzyjemnie, choć w najmniejszym stopniu, po przeczytaniu mojej wypowiedzi, to najmocniej przepraszam, nie jest to oczywiście moim celem w żadnym wypadku)
wracając - ja zaproponowałbym inną konstrukcję, a mianowicie - może warto byłoby zrezygnować z zabezpieczenia emerytury przez państwo bezpośrednio, a jedynie nakazać obywatelom odkładanie pieniędzy do instutycji prywatnych na rachunki, programy, spełniające wymogi prawne (tu byłoby zabezpieczenie pośrednie przez państwo - odpowiednie wymogi zabezpieczające tego typu produkt finansowy) - byloby to, moim zdaniem, dużo bardziej efektywne, zarówno od strony wydatków państwa, jak i przychodów z tego tytułu emerytów
pozdrawiam

marek garncarek, Środa, 14 maj 2008, godz. 17:07:40
Panie Marku, niestety nie wszyscy ludzie są na tyle odpowiedzialni, aby sami mogli zabezpieczyć sobie emeryturę. Niestety obawiam się, że część z nich zauważyłaby problem w momencie, kiedy okazałoby się że dana osoba jest już nie zdolna do pracy i co wtedy? Jak Pan powiedział, wtedy "zonk" Z mojej perspektywy możliwość zapewnienia sobie finansowania na starość byłaby chyba dobrym rozwiązaniem, jednak jak już wyżej napisałem - wiele osób przejadłoby swoją emeryturę podczas okresu aktywności zawodowej. Jeśli chodzi o rozwiązania systemowe to nadal uważam, że system gdzie wysokość emerytury zależy od przepracowanego czasu i od zarobków (wynika to ze okresu przez jaki będziemy pobierali emerytury) jest najbardziej sprawiedliwy. Wracając do tematu górników - nie zaprzeczam, ich praca jest bardzo ciężka. Ale jak Pan wspomniał, w każdym zawodzie znajdzie się "coś". Uważam, że moja praca również niesie ze sobą duże ryzyko. Spędzając całe dnie przed komputerem narażam się na uszczerbek na wzroku, stres i siedzący tryb życia zwiększają u mnie ryzyko zawału. Czy powinienem wobec tego pracować krócej, a ktoś kto ma według mnie lżejszą pracę powinien dopłacić do mojej emerytury? NIE, to jest niesprawiedliwe, ja doskonale zdaję sobie sprawę z zagrożenia, a pomimo to robię to co robię. Górnik również wie że może zginąć zasypany przez węgiel czy mieć problemy z płucami, a mimo to decyduje się na prace w zawodzie. Obecnie wcześniejsze emerytury pochłaniają ok 33 mld zł rocznie, przeciętny pracujący dopłaca do systemu ok 220 zł. To dużo, jako osoba pracująca nie zgadzam się na to. Pozdrawiam i czekam na ripostę.

Szymon Pinderak, Czwartek, 15 maj 2008, godz. 20:54:04
Brak takiej odpowiedzialności to sprawa oczywista, nawet ja, pomimo pełnej świadomości myśli, pozwalam na razie czynom, faktom przeze mnie prowokowanym iść swoim torem, mniej poprawnym od toru myśli
Na wstępie muszę powiedzieć, że to, co jawi się w mojej głowie nie jest w swojej wersji koniecznie ostateczne, nie wszystko jest też do końca sprecyzowane, wiele gałęzi spraw różnych wymaga obszernego rozwinięcia, a i to, co jest konkretem może zamienić się w zupełnie inną koncepcję
Oczywiście nie dopuszczam możliwości takiej, że my jako państwo, czyli władza w naszym imieniu mówi społeczeństwu naszemu, czyli nam, że kto chce niech oszczędza na emeryturę, a kto nie chce niech tego nie robi
Miałoby to być obowiązkiem, dodatkowo zaopatrzonym w obowiązkowe zalecenia, czyli że nie można byłoby inwestować w dowolny instrument na rynku, a tylko w ten jeden zaoferowany przez prywatne instytucje ubezpieczeniowe, który spełniałby narzucone ustawowo wymogi
Można by pomyśleć o dodatkowej instytucji w stylu Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, którego podstawowymi zadaniami są: udzielanie pożyczek bankom w razie dużych kłopotów finansowych i wypłata zagwarantowanych środków (100 % do tysiąca euro na rachunku, a powyżej, do 22500 euro  90 %), w razie banku upadłości
O co generalnie tutaj chodzi? O możliwie jak największe bezpieczeństwo odkładanych środków
Oczywistą sprawą jest, że przejście z jednego systemu na drugi wymagałoby przynajmniej kilku, kilkunastu, jeśli nie nawet kilkudziesięciu lat
Teraz trochę o sposobie przekazywania środków
Można tutaj zaoferować wiele opcji do wyboru, narzucenie wszystkim jednakowego sposobu jest wręcz niewskazane
Pracownik mógłby sam dbać o rozparcelowanie środków, które zarabia, a przy obowiązku odkładania na emeryturę musiałyby wystąpić naturalnie jakieś sankcje za nieczynienie tego, sankcje mogłyby dotyczyć również pracodawcy, w którego interesie leżałoby wówczas dbanie o to aby jego pracownik w pewnej części odpowiednio dysponował przekazywanymi mu środkami
Można także dopuścić możliwość odprowadzania składki przez pracodawcę czy to na życzenie pracownika, czy też w wyniku sankcji za nieczynienie tego przez pracownika
Katalog możliwości jest oczywiście otwarty
Na razie wydaje mi się, że przy odpowiednim pokierowaniu sprawy przez państwo wszystko byłoby ok.
Kwestia wcześniejszych emerytur, to, jak możemy dostrzec chociażby na naszym przykładzie, kwestia bardzo mocno dyskusyjna
Każdy chciałby móc to zrobić jak najwcześniej, móc przejść na emeryturę (chociaż ja nie chciałbym tego robić wcale, jeśli dane byłoby mi wykonywać zawód opiniotwórcy, o którym na przyszłość, niedaleką już, myślę)
Być może powinniśmy zróżnicować w stopniu znacznym wiek emerytalny, zastanawiając się dogłębnie nad każdym z zawodów albo i jeszcze jakoś inaczej nad tym pomyśleć
Można rzeczywiście dać ludziom do pewnego stopnia wolną rękę w decyzji o przejściu na emeryturę, a ile sobie nazbierają do tego czasu, tyle będą mieli, ale z ograniczeniami w stylu wieku minimalnego, minimalnego czasu pracy (odpracowanych lat) i konieczności w danym wieku posiadania z odkładanych środków danej kwoty oraz maksymalnej możliwej pobieranej emerytury, przy danym wieku i przy danej kwocie w posiadaniu
Wracając do zróżnicowania wieku emerytalnego  wydaje mi się, że można jednak dostrzec różnicę pomiędzy nieodwracalnym osadem na płucach, któremu nie da się zapobiec, a siedzącym trybem życia, który można uzupełnić np. przez uprawianie jakiegoś sportu (nawet jak najbardziej rekreacyjnie) po pracy, argumentem przeciw będzie oczywiście ryzyko, pogłębianie, wady wzroku, nikt temu przeczył oczywiście nie będzie
a ktoś kto ma według mnie lżejszą pracę powinien dopłacić do mojej emerytury  nie wg Pana, Panie Szymonie, ale wg większości, ponieważ żyjemy w demokracji, moim zdaniem, jeśli większość (pomijając sprawy frekwencji) by sobie tego życzyła, to winniśmy się do tego zastosować (oczywistą chyba sprawą jest, że nie ma i nie będzie tak, że za cięższą względnie pracą idą wyższe zarobki)
Mam nadzieję, że oddaliłem ryzyko, przy swojej koncepcji, znalezienia się kogoś w sytuacji, że nie odkładał i nagle zorientował się, że jednak powinien, czyli wyłączyłem możliwość przejedzenia swojej emerytury
U podstaw takiego spojrzenia na sprawę leży moje przekonanie o dużo większej efektywności instytucji prywatnych aniżeli publicznych
Być może inne czynniki, poza tym jednym sprawiają, że rzeczywiście tak tego uregulować nie można, ale ja tego nie wiem i nie mi to stwierdzić (bo oceniać to nam wszystkim)
Sprawą kolejną jest jeszcze fakt, że na dzisiejsze emerytury pieniądze idą z bieżących wydatków, nie jest zatem tak, że sobie odkładamy, a potem dostajemy to z powrotem, a przy oddaniu to w ręce prywatne (prywatnych instytucji) i odpowiedniej kontroli taka możliwość zostanie chyba zablokowana
Ale mogę się oczywiście mylić
pozdrawiam

marek garncarek, Niedziela, 18 maj 2008, godz. 23:27:43
Założenia:
Pracownik nie jest niewolnikiem.
Pracownik może wybrać zawód i rodzaj pracy.
Pracownik wybiera to, co wg niego mu się opłaca (to założenie jest statystyczne).
Wnioski:
Wcześniejsza emerytura to zachęta do pracy w zawodach posiadających ten przywilej.
Koszty tych emerytur są pokrywane przez innych zatrudnionych, dzięki temu cena statku, węgla czy porządku publicznego jest księgowo niższa niż faktycznie.
Postulat:
Ujawnić koszty i urealnić ceny dotowanych produktów: - niech składki emerytalno-rentowe na wcześniejsze emerytury będą wyższe i pokazane jako składnik cenotwórczy, a nie budżetowy, lub ZUS, wręcz okradający innych płacących składki.


Piotr Krym, Sobota, 14 czerwiec 2008, godz. 01:15:45
Ile kosztowałaby tona węgla po wliczeniu składki emerytalnej na ogólnych zasadach?
Czy eksportujemy dotowany węgiel, lub inne pochodne produkty (stal, energia)?
Ile do tego dopłacamy w bieżącym roku, a ile dopłacimy w przyszłości ( do końca wypłat emerytur górniczych) ?
Ile kosztowałaby godzina pracy mundurowych po wliczeniu składki emerytalnej na zasadach ogólnych?
Jak Polak może zostać włączony w KRUS i opuścić ZUS?
Czy wystarczy kupić ziemię?
Czy jak będzie wymalowany na szaro to VAT 22%, a jak na zielono to 7% ( patrz taczki ) ?
Czy posłów głosujących za zniszczeniem naszej gospodarki można postawić przed sądem ( Trybunałem Stanu)?

Piotr Krym, Sobota, 26 lipiec 2008, godz. 02:17:27
Prowadząc dalej ten wewnętrzny monolog ( nie zauważyłem głosów sprzeciwu - to chyba wada tego forum), wypowiem się na temat protestów związkowych za pomocą dość obrazowego przykładu. Jak w filmie o Dzikim Zachodzie grupa nieprzyjemnych typów najeżdża miasteczko zabierając mieszkańcom cześć, mienie i życie to mamy jasność kto jest dobry a kto zły.
Jak grupa związkowców terroryzuje stolicę, żądając extra pieniędzy na które nie chcą pracować, to pojawiają się wątpliwości - a może to oni są ci dobrzy?
Dajmy prawo do wcześniejszych emerytur, ale w wysokości wynikającej z wpłat na ZUS.
Np. górnik - prosimy bardzo - 10 lat pracy i emerytura - w wysokości 30 zł - obliczona na podstawie opłaconej składki, rocznej stopy zwrotu z kapitału i oczekiwanej długości wypłaty świadczenia. Jeśli stosujemy zasadę uczciwego obliczania świadczeń należnych wg praw nabytych, to aby mieć większą emeryturę, należy zgromadzić więcej kapitału w ZUS.
Aby nie obniżać płac netto, trzeba podnieść składkę emerytalną dla osób uprawnionych do wcześniejszej emerytury.
Aby zmieścili się powyżej minimalnej emerytury wyniosłaby około 600% płacy netto.
- A teraz ulubione "czyli" - 2000 płacy netto kosztowałoby pracodawcę 16000 zł miesięcznie wliczając urlop i średnią chorobową.
Jeśli wynikająca z tego cena węgla czy innych usług tych Państwa będzie za wysoka, pozostanie nam import i substytucja.
Nauczyciel pracujący prywatnie nie ma super praw i otrzymuje płacę rynkową.
Nawet w przedszkolu pracuje się więcej niż 18 godzin.
Górnicy na Ukrainie, a nawet w Czechach, też chcą zarobić i z przyjemnością dostarczą węgiel.
A ja mam nadzieję nie być gwałconym ukrytymi zobowiązaniami, które obejmą mnie, moje dzieci i nawet wnuki.
Oczywiście mogę dać odpór - wyjadę za granicę i podatek od zarobków zasili bardziej sprawiedliwie skonstruowane stosunki społeczne.
Związki mogą walczyć o prawa, ale nie mogą okradać pozostałych obywateli.
10 lat pracy, - ok, prosimy nawet 1 rok do emerytury. Tylko wpłaćcie do ZUS tyle żeby wystarczyło na wypłaty.

Piotr Krym, Piątek, 29 sierpień 2008, godz. 00:14:38
Komentarz do artykułu GW 08.08.29.
Z całym szacunkiem, uczono mnie innej matematyki niż p. Leszka Kostrzewskiego.
Jeśli spodziewany okres wypłat z tego samego kapitału ulegnie skróceniu, (w tym wypadku poprzez opóźnienie, ew. czasowe wstrzymanie wypłat), to jednak miesięczna wypłata wzrośnie, a nie zmaleje do "głodowej" -rzekomo zaskakująco nieoczekiwanej.
Przestańcie kłamać Sz. P. Oponenci!!!

Piotr Krym, Sobota, 30 sierpień 2008, godz. 02:52:24
Jak zrobić niewolnika z pracownika?
Dać mu przywilej wczesnej emerytury.
Proszę wybaczyć że akurat górników wybieram dla przykładu, (innych uprzywilejowanych dotyczy tak samo).
Który z pracowników z zawodów "obdarowanych", zrezygnuje z pracy obarczonej tym przywilejem na rok przed obiecaną emeryturą ? - a na 3 lata wcześniej? (szczerze - to sądzę, że raczej już po 3 miesiącach od podjęcia takiej pracy nikt nie zrezygnuje - "dam sobie radę, więc mój plan życiowy jest realny - 20 lat w kopalni i niezła emerytura").
I mamy niewolnika, który nie zmieni miejsca pracy.
Rozwiązaniem jest podwyższenie składki tak emerytalnej, jak rentowej w systemie kapitałowym. Odejście z "uprzywilejowanej" pracy przed upływem dziś wymaganego okresu pracy nie rujnowałoby prawa do wcześniejszej emerytury - wyższy uzbierany kapitał za każdy miesiąc pracy pozwoliłby na odejście na emeryturę we wcześniejszym wieku - bez warunku 20 lat pracy dołowej.


Piotr Krym, Sobota, 27 wrzesień 2008, godz. 01:30:38
Proponuję sondę:
Czy Pan spisujący stan gazomierzy jest górnikiem?


Piotr Krym, Sobota, 27 wrzesień 2008, godz. 02:08:59

Zaloguj się | Zarejestruj się | Przypomnij hasło

Forum ›› Kategoria: ›› gospodarka ›› Temat: Emerytury


Projekty

komiksy_wyniki
Konkurs na komiks
debaty_klobow
Pogromca mitów
Wskaźnik FOR

Zmień kraj. Idź na wybory
Tydzień Przedsiębiorczości
Debaty FOR i Wall Street Journal
Mur-Beton Uczciwie
Pogromca mitów

Wspierają nas:

Fundacja im. Stefana Batorego
Fundacja Fundusz Współpracy
Fundusz Dla Organizacji Pozarządowych
Norway Grants
EEA Grants
WycinkiPrasowe.pl
Press Glas
więcej